Canva ułatwia start, bo nie trzeba uczyć się programu graficznego, żeby zobaczyć pierwszy efekt. Kłopoty pojawiają się zwykle później: przy zapisywaniu pliku i przy podejrzeniu, że wydruk wyjdzie inaczej niż projekt na ekranie. Teksty w tym zbiorze prowadzą przez oba etapy, spokojnie i po kolei.
Szablon to punkt wyjścia, nie gotowy projekt
Uwaga, która wraca w kilku artykułach: z tego samego wzoru korzystają tysiące osób, więc warto go przerobić. Zwykle wystarczy zmienić kilka rzeczy.
- Kolory - podmień domyślne barwy na te, których używa Twoja firma.
- Litery - jeden lub dwa kroje w całym materiale w zupełności wystarczą.
- Zdjęcia - własne fotografie robią większą różnicę niż jakikolwiek efekt graficzny.
- Ilość treści - z szablonu można spokojnie usuwać, nie tylko dopisywać.
- Wolne miejsce - odstępy przy krawędziach porządkują całość bardziej niż kolejna ramka.
Zanim wyślesz plik do druku
Druga część tekstów dotyczy momentu, w którym projekt jest już gotowy. Zapisz go jako PDF, a nie jako zwykły obrazek. Zostaw przy każdej krawędzi trochę zapasu, żeby przy krojeniu nie zniknął fragment napisu. Sprawdź, czy zdjęcia są dobrej jakości, a nie pobrane z internetu i powiększone na siłę. Warto też pamiętać, że ekran świeci własnym światłem, a papier je odbija, więc barwy na wydruku bywają spokojniejsze niż na monitorze. Osobny artykuł dotyczy dużych formatów, które ogląda się z kilku metrów, a nie z odległości wyciągniętej ręki.
Jeśli prowadzisz firmę, zajrzyj też do tekstu o własnym zestawie kolorów, liter i szablonów. Raz przygotowany zestaw sprawia, że kolejne ulotki, wizytówki i kartki wyglądają jak jedna rodzina, nawet gdy robi je ktoś inny.