Unboxing brzmi jak temat dla dużych marek, ale w małej firmie działa nawet mocniej. Klient zamawiający u niewielkiego sprzedawcy częściej zapamiętuje szczegóły i chętniej pokazuje przesyłkę znajomym.
Kolejność ma znaczenie
Otwieranie to krótka historia z początkiem i końcem. Warto zaplanować, co klient zobaczy najpierw, a co dopiero po odsunięciu warstwy papieru:
- Wierzchnia warstwa - bibuła, obwoluta albo karta z podziękowaniem, która zatrzymuje wzrok na chwilę.
- Produkt na środku, ułożony tak, żeby nie przesuwał się w transporcie.
- Dodatki obok - ulotka, próbka, drobny upominek, ale w rozsądnej liczbie.
- Informacja na koniec - jak korzystać, jak zwrócić, gdzie znaleźć więcej.
Nie chodzi o to, żeby wszystkiego było dużo. Zwykle wystarczą dwie warstwy i jeden element, który zaskakuje. Nadmiar dodatków odwraca uwagę od tego, po co klient w ogóle złożył zamówienie.
Dobre wrażenie bez rozbudowanego opakowania
Nie trzeba własnego pudełka z nadrukiem. Neutralny karton, naklejka z logo, papier w firmowym kolorze i krótka karta z odręcznym podpisem robią więcej niż duże pudełko wypełnione powietrzem. Ważne, żeby wnętrze wyglądało na przygotowane, a nie na zapakowane w pośpiechu.
Praktyczna strona
Opakowanie ma też dojechać w całości i dać się otworzyć bez nożyczek wbijanych w produkt. Zanim zamówisz większą serię, spakuj jedną przesyłkę tak, jak planujesz, i poproś kogoś o rozpakowanie. Zobaczysz od razu, co działa, a co tylko wydłuża drogę do produktu.