Upominek na koniec roku ma jedno zadanie - przypomnieć o współpracy w sposób, który nie wygląda na reklamę. Muzyka radzi sobie z tym dobrze, bo płyta grająca w tle w biurze albo w domu wraca do właściciela wiele razy.
Płyta jako prezent, nie jako ulotka
Najczęstszy błąd to potraktowanie okładki jak miejsca na reklamę. Lepiej wychodzi odwrotna kolejność: najpierw spokojny, świąteczny projekt, a logo dopiero jako podpis nadawcy. Warto pomyśleć też o opakowaniu - kartonowe etui albo koperta z nadrukiem sprawiają, że płyta wygląda jak prezent, a nie jak dodatek do faktury.
Co zaplanować wcześniej
Świąteczne upominki przygotowuje się jesienią, bo później zostaje mało czasu na spokojne decyzje.
- Lista odbiorców - kto dostaje większy zestaw, a kto sam drobiazg.
- Repertuar - kolędy tradycyjne, spokojna muzyka instrumentalna albo jedno i drugie.
- Projekt okładki - świąteczny, ale w firmowych barwach, żeby dało się rozpoznać nadawcę.
- Kartka z życzeniami - krótki, osobisty tekst działa lepiej niż wydrukowany podpis.
- Opakowanie - całość zapakowana razem wygląda jak przemyślany zestaw.
Druk, który zostaje na dłużej
Płyta rzadko jedzie sama. Najczęściej jest częścią zestawu, w którym znajdzie się jeszcze kartka z życzeniami, kalendarz na kolejny rok albo drobny upominek. Taki komplet zapamiętuje się lepiej niż pojedynczy przedmiot, a przy okazji łatwiej go wysłać w jednej paczce. Jeżeli firma robi to co roku, warto trzymać się jednego stylu - odbiorcy zaczynają rozpoznawać przesyłkę, zanim ją otworzą.
Jeżeli planujesz firmowe upominki po raz pierwszy, zacznij od tekstu o płycie z kolędami, a potem przejrzyj artykuł o drukach, które budują relacje z klientem. Decyzje podjęte we wrześniu albo w październiku zdejmują sporo pracy z grudnia.