Muzyka w tle rzadko jest zauważana wprost, ale wpływa na to, jak długo gość zostaje i jak zapamięta wizytę. W tych artykułach wraca ta sama myśl: jeden zestaw utworów nie obsłuży całego dnia ani wszystkich odbiorców.
Inna pora dnia, inny repertuar
W restauracji poranek, popołudnie i wieczór mają różne tempo. Ten sam zestaw grany od otwarcia do zamknięcia albo rozpędza śniadanie, albo usypia kolację. Przy planowaniu warto rozpisać dzień na kilka części.
- Rano - spokojnie i cicho, przy pierwszej kawie nikt nie potrzebuje energii.
- W porze lunchu - żywiej, bo gość ma mało czasu i sporo rozmów wokół.
- Popołudniem - łagodne przejście, dobre na dłuższe siedzenie.
- Wieczorem - ciepło i miękko, z niższą głośnością niż w ciągu dnia.
Poczekalnia i gabinet
Osobny wątek dotyczy miejsc, w których ludzie czekają i bywają zdenerwowani. Spokojne, powolne utwory bez ostrych dźwięków realnie skracają odczuwany czas oczekiwania i pomagają obniżyć napięcie. Ważny jest też dobór do wieku pacjentów, bo to, co dla jednej grupy jest neutralne, dla innej bywa irytujące.
W każdym z tych miejsc obowiązuje ta sama zasada: muzyka ma być tłem, a nie wydarzeniem. Jeśli goście zaczynają podnosić głos, żeby się porozumieć, jest o krok za głośno. Znajdziesz tu też pomysł na gotową płytę z takim repertuarem, przygotowaną pod konkretne wnętrze i wręczaną gościom jako drobny upominek.
Jeśli dopiero zaczynasz, posłuchaj swojego lokalu o różnych porach dnia i zapisz, kiedy dźwięk przeszkadza. Taka lista bywa lepszym punktem wyjścia niż gotowe zestawienie utworów z internetu.